Myśliciel :)Miesiąc temu, 12 lutego, pojawiła się na blogu pierwsza notka. Pomyślałem, że z okazji skromnej rocznicy, warto byłoby podsumować, co w tym czasie udało się nam osiągnąć. Ot, małe rzeczy, które przynajmniej mnie (staszka pewnie też ;) ) cieszą. Przejrzałem wszelkie statystyki, pogrzebałem w panelu i zebrałem garść danych, które dają jakiś obraz pracy wykonanej w minionym miesiącu.

Rozterki, wahania i impuls do działania.

Najpierw kilka słów o początkach, bo zabrakło tego do tej pory…

Chęć stworzenia bloga towarzyszyła mi już od dłuższego czasu. Szukałem odpowiedniej tematyki, w której mógłbym się odnaleźć, i która dawałby nadzieję, że ktoś będzie chciał moje teksty przeczytać. Rok 2008 przyniósł pewne zmiany, które okazały się jednym z bodźców do przeobrażenia nieśmiałego zamiaru w twarde postanowienie. Domeny za grosze, dają szansę na zaistnienie w sposób bardziej realny. To już nie kolejny z setek aliasów, lecz własna domena na którą warto pracować i która daje poczucie odrobiny profesjonalizmu. Za drobną kwotę dostaję rok na sprawdzenie tematu i decyzję, czy chcę podejść do sprawy poważnie. Dla człowieka, który lubi sknerzyć (tak, to ja :) ) ale chce czegoś spróbować, propozycja wydaje się idealna! Postanowiłem dorzucić swoje trzy grosze do blogowej dyskusji.

Two heads are better than one :)

Po drobnych namowach, udało mi się wciągnąć do interesu staszka. Po co ten tandem? Bo znam siebie i wiem, że potrzebuję stałej motywacji. Mimo iż bloga nigdy nie prowadziłem, zdaję sobie sprawę, że na początku trudno liczyć na rzeszę czytelników, którzy będą naturalnym motorem pracy. Gdy dwóm osobom na czymś zależy, będą się nawzajem zaganiać do roboty co może zaowocować lepszymi wynikami. Poza tym uzupełniamy się, co sprawia że blog jest bogatszy o różne treści. Myślę, że to nie czas na pisane w ścisłej tematyce, bo po prostu brakuje nam wiedzy! Blog o szerokim spektrum tematów, daje szansę żeby się docierać i nabrać doświadczenia. Kto wie, może za jakiś czas ruszymy każdy swoją drogą… :) Nazwa bloga to nasz spontaniczny wybór i myślę że jest lepsza niż kolejny TechnoBlog czy inny MójInternet ;) Przede wszystkim daje jasno do zrozumienia, że tu pisze zespół, a nie jedna osoba. Maszyna ruszyła…

Niech cię zobaczą!

Przejdźmy do podsumowania tego co udało się do tej pory zrobić. Jak już pisałem, jest to mój pierwszy blog, więc nie miałem żadnego doświadczenia w blogosferze. Jestem odpowiedzialny za obsługę i (jeżeli można tak to nazwać…) promocję. Stachu ogranicza się do tekstów, chociaż powoli udaje mi się go namawiać do aktywnego promowania Paki :). Żeby pokazać się w sieci postanowiłem zaistnieć w odpowiednich serwisach społecznościowych (MyBlogLog) czy dodać się do wyszukiwarek (Technorati). Na początku wrzuciłem dwa linki na wykop.pl (wcześniej z tego serwisu raczej nie korzystałem, mam zastrzeżenia do takich zbiorowości), ale teraz wiem że nie warto, bo większość ludzi którzy tam brylują szukają przeważnie tanich sensacji. Do tego zacząłem komentować, zamiast jak wcześniej ograniczać się do czytania. To są źródła naszej “sławy”. Jeżeli dorzucimy do tego wyszukiwania w Google, będziemy mieli pełen obraz źródeł odwiedzin pakadrapaka.net. Liczniki zaczęły nabijać odwiedziny.

Analytics i Feedburner

Korzystam z tych dwóch systemów. O ile statystyki od Google nie są mi obce, Feedburner jest dla mnie nowością. Niby nic skomplikowanego, ale jak ze wszystkim - jakieś rozeznanie warto mieć. Póki co będę pokazywał to co mi wyświetla, może coś źle odczytuję, ale nie mam na to wpływu.

W przedziale od 12 lutego do 11 marca odnotowaliśmy 985 odwiedzin i 1700 odsłon, czyli 1,7 strony/odwiedziny. Średni czas spędzony na witrynie to 1 minuta 44 sekundy (czytają! chociaż dosyć szybko :) ). Najgorzej wypada współczynnik odrzuceń, bo aż 83%. Nie mam żadnego porównania, więc nie chcę tych danych oceniać. W osobistym odczuciu czuję, że jest dobrze. Lepiej niż się spodziewałem. Źródła odwiedzin:

Źródła odwiedzin

Widać wyraźnie, że dużo daje udzielanie się w blogosferze. Do tego Google (głównie linuksowe poradniki staszka) oraz jakaś mała grupka, która wchodzi bezpośrednio.

W Feedburner na początku było kiepsko. Dopiero od około tygodnia zaczęły pojawiać się sensowne liczby. Tabelka z eksportu:

Feedburner - tabela

Jestem zaskoczony, i nie chce mi się wierzyć, żeby aż 70 osób subskrybowało nasz kanał. Jaka część to automaty, roboty czy cholera wie co jeszcze pobierające treść? Dorzucam wykres z 9 marca:

Feedburner - wykres

Nie wiem jak to interpretować.

W miesiąc dodaliśmy 22 wpisy. Średnio poniżej jednej notki dziennie, a w praktyce było jeszcze gorzej bo zdarzało się kilka dni pod rząd bez wpisu. Mamy 9 komentarzy (plus nasze odpowiedzi) i jeden trackback. Jak widać powyższe statystyki mają się nijak do aktywności odwiedzających. Wychodzę z założenia że lepiej mniej, ale lepiej. Jakość przede wszystkim i wolę pisać mało, ale z sensem. To samo tyczy się komentarzy.

Gdyby ktoś nie zauważył (ahhh ten AdBlock :) ) mam na blogu Google AdSense. Miałem nadzieję, że uda się na tym zarobić chociaż na utrzymanie domeny, może serwer… Póki co nie zapowiada się.

Co dalej?

Aktualne cele to wymiana nieszczęsnego szablonu, który nie za bardzo zdobi blog oraz zwiększenie częstotliwości dodawania wpisów. Chciałbym, aby pojawiał się chociaż jeden dziennie, co daje szanse na nie popadnięcie w bezsensowne pisanie i jednoczesne zachowanie przy sobie czytelników. Może jakieś dodatkowe formy przekazu? Myślę o Blipie, lub czymś w rodzaju minibloga. Kwestia do przemyślenia w trakcie modernizacji szablonu.

Zamykam pierwszy miesiąc istnienia bloga i mam nadzieję, że kolejny będzie jeszcze bardziej owocny :)



Brak komentarzy.

Zobacz podobne wpisy